Przejdź do głównej zawartości

eb.2 - Pomimo dwóch niedawnych tragedii, były F1 kierowca Max Chilton kontynuuje swoją karierę w wyścigach samochodowych.

Chilton był spóźniony Jules Bianchikolega z drużyny w Marussia kiedy Francuz uległ ostatecznie śmiertelnemu wypadkowi na torze Suzuka pod koniec 2014 roku.

Brytyjczyk twierdzi, że nadal „nie może obejrzeć” materiału filmowego z wydarzenia.

„Śmierć Julesa mocno mnie poruszyła” – Chilton powiedział brytyjskiej gazecie Sun.

„Nasz samochód był najsłabszym samochodem w stawce – miał najmniejszy docisk – i miałem chwilę na tym zakręcie. To mógł być którykolwiek z nas”.

Teraz 24-letni Chilton przenosi się do najważniejszej amerykańskiej serii pojazdów otwartych Indycar, gdzie w zeszłym roku inny Brytyjczyk Justin Wilson stracił życie.

„Kiedy podejmowałem decyzję (między zespołami Indycar na rok 2016), Justin miał w tym samym czasie śmiertelny wypadek”, powiedział Chilton, „co sprawiło, że było to dziesięć razy trudniejsze.

„Ale powtarzałam sobie, że to mogło się zdarzyć w każdej chwili. To było tak samo jak z Jules: dziwny wypadek”.

Podpisał kontrakt z czołową drużyną Ganassi po odbyciu stażu w Indy Lights w zeszłym roku.

„To bardzo ekscytujące” – powiedział Chilton. „Nigdy nie myślałem, że to się wydarzy. Byłem jak 99 procent innych kierowców, którzy F1 zawsze był moim celem.

„Pamiętam te wszystkie chwile, kiedy mówiłem, że nigdy nie będę ścigał się w Indycar, ponieważ nigdy mnie to nie pociągało, ale była to zasada, w której nigdy nie mów nigdy. Życie się zmienia” – dodał.

Udostępnij ten artykuł

Najnowsze 10 F1 Wiadomości:

Sprawdź wszystkie nasze F1 Aktualności i aktualizacje »

Dołącz do naszego BEZPŁATNEGO cotygodniowego F1 Newsletter

Wprowadź swój adres e-mail i potwierdź subskrypcję

Zdobądź bilety na następne wydarzenia

Ostatnia aktualizacja wiadomości

Najnowsza aktualizacja wideo

Ostatnia klasyfikacja

Najnowszy dźwięk lub podcast